Patreon, Ko-fi czy Buy Me a Coffee? Porównanie platform do wspierania twórców
W którym momencie Twoja społeczność może zacząć Cię realnie utrzymywać? Nie wtedy, kiedy masz 100k followersów. Tylko wtedy, gdy dasz jej prosty sposób, żeby Ci podziękować – za content, za wiedzę, za emocje. I tu wjeżdżają platformy wsparcia. Tylko którą wybrać, żeby nie zjadały Cię prowizje, formularze i formalności?
W tym wpisie ogarniemy razem, jak działają Patreon, Ko-fi i Buy Me a Coffee – od kuchni. Sprawdzimy nie tylko, kto ma niższe prowizje i ładniejsze guziki, ale też co się dzieje z pieniędzmi, podatkami i Twoją psychiką, gdy po raz setny ktoś zapyta „czy mogę Ci postawić kawę?”.
Ko-fi, Buy Me a Coffee czy Patreon? Sprawdź, gdzie naprawdę więcej zostaje Ci w kieszeni
Zarabiasz 1000 zł wsparcia od społeczności – ale ile z tego ląduje faktycznie na Twoim koncie? Wbrew pozorom to nie jest detal. Różnice w prowizjach między Ko-fi, Buy Me a Coffee i Patreonem mogą zjadać Ci nawet kilkaset złotych miesięcznie.

Odkryj potencjał swojej marki osobistej!
Dołącz do platformy, na której twórcy mogą zarabiać on-line i budować siłę swoich marek osobistych, polecając produkty oraz usługi marek i partnerów, których naprawdę szanują.
Przykład z życia:
- Ko-fi: prowizja 0% w darmowym planie (jeśli nie używasz subskrypcji)
- Buy Me a Coffee: 5% prowizji od każdej wpłaty
- Patreon: od 8% do 12%, w zależności od planu
A to dopiero początek. Dochodzą do tego opłaty transakcyjne (Stripe, PayPal), przewalutowania, limity wypłat. W praktyce – z tych samych 1000 zł na Ko-fi zostanie Ci ok. 950 zł, a na Patreonie… może i 800 zł. I to już zmienia zasady gry.
Jeśli jesteś na etapie budowania, a nie zarabiania na całego – niskie prowizje + prosta wypłata mogą być ważniejsze niż „zaawansowany system nagród”. Dlatego Ko-fi często wygrywa wśród tych, którzy chcą monetę, a nie system.
Buy Me a Coffee działa psychologicznie – ale czy przekłada się to na większe wsparcie?
Nie każdy widz chce zostać „patronem”. Ale „postawić Ci kawę”? No pewnie. To właśnie największa siła Buy Me a Coffee – jego branding i prostota są tak nienachalne, że aż skuteczne.
Dlaczego to działa?
- Nie wymaga logowania ani konta po stronie wspierającego
- Domyślna kwota to 5 USD – nie boli, ale coś znaczy
- Psychologia „symbolicznej kawy” zamiast „płacenia za treści”
- Łatwy, miły interfejs – czysty UX, zero barier
Wielu twórców mówi wprost: „kawa” sprzedaje się lepiej niż „wsparcie”. To język emocji, nie płatności. Nie musisz nikogo przekonywać do subskrypcji, obiecywać ekskluzywnych treści. Wystarczy guzik i autentyczność.
Ale ma to też drugą stronę: model jest mniej powtarzalny. Masz mniej stałych wpłat, więcej przypadkowych. Działa świetnie, gdy masz sporo contentu viralowego, ale nie buduje stabilnego dochodu tak dobrze, jak np. Patreon.
Ko-fi to nie tylko napiwki. Możesz tam prowadzić sklep, zbierać wpłaty i… realizować zlecenia
Ko-fi to najbardziej niedoceniany kombajn dla twórców. Wszyscy myślą: „a, to taka wersja Buy Me a Coffee dla nerdów” – a to nieprawda. Na Ko-fi możesz sprzedawać e-booki, checklisty, pliki PDF, prowadzić bloga, przyjmować zlecenia, a nawet crowdfundować projekty. I to wszystko w darmowym planie.
Jak możesz wykorzystać Ko-fi:
- sklep z produktami cyfrowymi (zero prowizji!),
- zlecenia typu „commission” – np. grafiki, portrety, recenzje,
- zbiórki jednorazowe i cele miesięczne,
- Własna „ściana treści” z wpisami, które widzą tylko wspierający.
To dlatego Ko-fi wybierają twórcy, którzy chcą zarabiać, a nie żebrać o napiwek. To świetne rozwiązanie dla edukatorów, ilustratorów, osób piszących e-booki czy robiących PDF-y do druku. A jeśli chcesz promować coś własnego (np. produkty na RefSpace?) – to masz do tego całą infrastrukturę. Bez kodowania, bez kombinowania.
Patreon to potęga subskrypcji, ale czy opłaca się na start?
Jeśli masz społeczność, która chce więcej – Patreon może to udźwignąć. Ale jeśli dopiero zaczynasz, nie licz na to, że sam system załatwi za Ciebie „klub płatnych fanów”. Patreon to raczej narzędzie dla tych, którzy mają już oddanych widzów i pomysł na ekskluzywny content.
Dlaczego działa?
- Model subskrypcyjny – stałe miesięczne wsparcie (np. 10 zł, 20 zł, 50 zł od osoby).
- Możliwość tworzenia poziomów wsparcia z nagrodami.
- Zamknięta społeczność, specjalne treści, zniżki, dostęp do kulis.
Ale to też oznacza:
- więcej pracy – musisz tworzyć content dla patronów, dbać o zaangażowanie,
- wyższe prowizje – 8%–12% + opłaty transakcyjne + VAT,
- niższa konwersja – trudniej przekonać ludzi do stałego wsparcia niż do „kawy”.
Patreon ma potężne możliwości, ale… trzeba być na niego gotowym. Jeśli Twój kontent ma naturalny potencjał na wersję „premium” (np. making of, treści edukacyjne, zapisy live’ów) – wtedy warto. Ale jeśli dopiero testujesz, lepiej wystartować z Ko-fi lub BMaC, gdzie nie obiecujesz niczego na zapas.
Uwaga na podatki – czym różni się darowizna od sprzedaży i co z tym Ko-fi?
Wielu twórców zakłada, że jak ktoś „stawia im kawę”, to nie trzeba tego rozliczać. Brzmi kusząco, ale niestety – to nie do końca tak działa. Dla fiskusa każda wpłata to przychód, który trzeba opodatkować. Nawet jeśli nazwiemy go darowizną.
Kluczowe różnice:
- darowizna od osoby fizycznej – do 5 733 zł rocznie od jednej osoby (I grupa podatkowa), potem podatek,
- darowizna od firmy – może być problem, bo to już nie „dar”, tylko forma zapłaty,
- sprzedaż produktów cyfrowych – e-booki, PDF-y – to po prostu przychód ze sprzedaży i tak się go rozlicza.
Jeśli sprzedajesz przez Ko-fi lub BMaC e-booka za 10 zł – masz prostą sprzedaż, da się to rozliczyć jako działalność nierejestrowaną lub JDG. Ale jeśli ktoś przeleje Ci 2000 zł jako „wsparcie” – lepiej mieć uzasadnienie i dokumentację.
Nie chodzi o straszenie, tylko o świadomość. Większość osób nie będzie miała problemu – ale jeśli z Ko-fi wpadnie Ci 50 przelewów po 5 dolców, lepiej mieć to wpisane w ewidencję. I przeliczone po kursie NBP.
Jedna platforma – setki przelewów czy jeden raport? Czyli co wybierze Twój księgowy
Z punktu widzenia twórcy – każda złotówka się liczy. Ale z punktu widzenia księgowego… liczy się też czas. A dokładniej – czy dostajesz co miesiąc jeden zbiorczy raport z Patreona, czy 87 osobnych wpłat z Ko-fi.
Dlaczego to ważne?
- Patreon wypłaca zbiorczo i daje miesięczny raport (łatwo rozliczyć).
- Ko-fi i Buy Me a Coffee – każdy wspierający to osobny przelew, osobna kwota, osobna waluta.
- Jeśli masz JDG i pełną księgowość – koszty obsługi mogą wzrosnąć, jeśli wpłat będzie dużo i drobnych.
Co można z tym zrobić?
- Jeśli działasz w ramach działalności nierejestrowanej – możesz prowadzić uproszczoną ewidencję i samodzielnie notować daty, kwoty, tytuły.
- Jeśli masz firmę – warto poszukać platform z integracją z księgowością albo takich, które generują raporty CSV.
FAQ
Czy muszę mieć firmę, żeby korzystać z Ko-fi albo Buy Me a Coffee?
Nie. Możesz działać w ramach działalności nierejestrowanej – o ile nie przekraczasz limitu 3499,50 zł brutto miesięcznie. Ale każda wpłata to potencjalny przychód – warto go ewidencjonować.
Czy „postaw mi kawę” to darowizna, czy sprzedaż?
Zależy od tego, czy coś dajesz w zamian. Jeśli tylko dziękujesz – może to być traktowane jako darowizna (ale nadal podlega pod opodatkowanie). Jeśli dajesz e-booka czy PDF – to sprzedaż.
Czy mogę mieć konto na kilku platformach naraz?
Tak! Wielu twórców łączy np. Ko-fi do napiwków i e-booków + Patreona do subskrypcji. Ważne tylko, żeby rozliczać wszystko razem w PIT lub w ramach JDG.
Czy muszę mieć PayPal albo Stripe?
Większość platform ich wymaga. Ko-fi i Buy Me a Coffee wypłacają przez PayPal i Stripe, a czasem też przez Wise. Warto założyć oba konta i podpiąć je od razu.
Co z VAT-em?
Jeśli sprzedajesz produkty cyfrowe do klientów w UE – w teorii wchodzisz w temat VAT MOSS/VAT UE. Ale jeśli działasz jako osoba fizyczna w NDG – raczej nie masz obowiązku, dopóki nie przekroczysz progu. Jeśli masz firmę – warto to omówić z księgowym.
Czy platformy zgłaszają moje zarobki do urzędów?
Coraz częściej tak. Niektóre platformy (np. Patreon) mogą raportować dochody zgodnie z dyrektywą DAC7. Lepiej nie zakładać, że „nikt się nie dowie”.

CEO RefSpace LTD, platformy social e-commerce, która łączy twórców, marki i społeczności w jednym ekosystemie. Od 25 lat w digital marketingu i e-commerce, prelegentka i panelistka wielu konferencji branżowych. Dziś rozwija RefSpace jako nowe miejsce dla autentycznych rekomendacji, treści i sprzedaży.






























